Maciej Płuska: Najdroższy problem FC Barcelony

zdj. Getty Images, Alex Caparros

Potencjalny następca Neymara, jeden z największych talentów na świecie, a także niedojrzały i lekkomyślny chłopak – taki jest Ousmane Dembele

FC Barcelona jest kojarzona z hasłem „Més que un club” – więcej niż klub.  Od wielu lat wspiera UNICEF, oraz hiszpański bank żywności. Jest nierozłącznie związana z Katalonią, a także z ludnością i kulturą tego regionu. Jest klubem otwartym dla każdego. Posiada swoje fankluby i społeczności na całym świecie. Wychowankowie Barcelony, od najmłodszych lat są uczeni zasad, filozofii klubu oraz odpowiedzialności, która wynika z bycia piłkarzem tego klubu. 

Ousmane Dembele kosztował Barcę 105 milionów euro plus czterdzieści w zmiennych. Jest obunożny, dynamiczny, przebojowy, a przede wszystkim młody. Poprzedni sezon stracił w większości z powodu kontuzji. Ten rozpoczął bardzo dobrze, ale światło dzienne ujrzały coraz głośniejsze, nieprzyjemne wybryki francuskiego skrzydłowego. Granie całą noc w gry komputerowe, a w następstwie nieobecność na treningu, tłumaczona rzekomymi „problemami żołądkowymi”. Ciągłe imprezy domowe, zapraszanie gości z Francji, w tym swojego menadżera Mousse Sissoko na domowego grilla. Opublikowano również zdjęcia, które przedstawiają poprzednie mieszkanie francuza w Dortmundzie, zostawił je w opłakanym stanie. Wszystkie te sytuacje wskazują, że piłkarz z najważniejszym hasłem FC Barcelony się nie identyfikuje, może go nie rozumie. Niewiele wnoszą komunikaty publicznie wydawane przez jego kolegów z drużyny, odsuwanie go od składu przez Ernesto Valverde czy też stałe „niańczenie” Dembele przez Erica Abidala. 

W historii FC Barcelony było wielu piłkarzy, którzy słynęli z podobnych – pozaboiskowych zachowań. Romario z Johanem Cruffem miał sprawiedliwą umowę. Póki Brazylijczyk dostarczał goli i grał świetnie to mógł imprezować i robić sobie trzydniowe wakacje. Ronaldinho w swoich najlepszych czasach w katalońskim klubie także nie szczędził od imprezowania, a mimo to nikt nie robił mu z tego powodu wyrzutów sumienia póki imponował formą na boisku. Teraz Barcelona ma taki problem z Dembele. Piłkarz na pewno nie jest gwiazdą zespołu jak jego brazylijscy poprzednicy. Klubowi nie opłaca się go sprzedawać, zwłaszcza w obecnej sytuacji. Musiałby tego dokonać po zaniżonej cenie, a także dopłacić 40 milionów euro Borussi Dortmund. 

Mimo to francuz ma na ten moment siedem goli z czego pięć jego trafień miało bezpośredni wpływ na końcowy wynik spotkania. Bez jego bramek Barcelona miałaby w lidze siedem punktów mniej i zajmowałaby co najwyżej dziewiąte miejsce w tabeli. Dembele strzela tylko w momencie gdy klub gra gorzej, gdy potrzebuje impulsu, jakiejś iskry. Trudno sobie jednak wyobrazić sytuację aby pełnił on funkcję Jokera, biorąc pod uwagę cenę jaką zapłacono za piłkarza, a także nadzieje jakie w nim są pokładane.

Ousmane Dembele jest najdroższym, a także największym problemem Barcelony od czasów Zlatana Ibrahimovicia.  Jest piłkarzem o ogromnym potencjale i tak samo wielkich umiejętnościach, które często są przyćmiewane przez jego infantylne, niedojrzałe zachowanie. Cytując jednego z hiszpańskich dziennikarzy: dożyliśmy czasów kiedy Barcelona płacąc za piłkarza 105 milionów euro, nie oczekuje hat-tricków, a zwyczajnej punktualności.