Chapeau Bas Luka!

Środek lipca, stadion Łużniki w Moskwie, przeciągły gwizd oznacza jedno – Nestor Pitana kończy XXI mistrzostwa świata w piłce nożnej. Jak to zwykle bywa na tej imprezie, tylko jedna drużyna wpada na koniec w euforię. Tym razem byli to reprezentanci Trójkolorowych.

Chorwaci załamani padają na murawę- oto bowiem za kilka minut będą zmuszeni do prawdopodobnie najcięższego wysiłku tej nocy. Przejścia obok najbardziej pożądanego pucharu w piłce nożnej, bez podniesienia go, mając pełną świadomość tego, że był na wyciągnięcie ręki. Bohater, kapitan oraz lider sukcesu reprezentacji Chorwacji, Luka Modric, tylko szybko na niego rzucił okiem i przeniósł spojrzenie na osoby gratulujące mu zajęcia najgorszego miejsca w sporcie. Tego wieczoru otrzymał jeszcze nagrodę dla najlepszego zawodnika rozgrywek, choć ona pewnie też niewystarczająco go pocieszyła. Patrząc jak obaj z Kylianem Mbappe pozują ze statuetkami dla najlepszych zawodników turnieju, robi mi się go najzwyczajniej w świecie żal. Prawdopodobnie uciekła mu ostatnia szansa na triumf z reprezentacją w najważniejszych piłkarskich rozgrywkach. Mimo starań, ten sezon dobitnie pokazuje, że wiek tylko nieliczni są w stanie oszukać, a bozia akurat tego poskąpiła Modricowi. Równo miesiąc później przyszedł kolejny zawód dla „Magika z Bałkanów”, tym razem była to porażka w derbowym meczu z Atletico o Superpuchar Europy. Jeśli po tych dwóch ciosach Modric trzymał się jeszcze na nogach, to nokaut na pewno nastąpił 18 listopada. Był to wygrany mecz Anglii z Chorwacją na jednym z najbardziej kultowych stadionów świata, Wembley. Stawka? Zwycięstwo w swojej grupie ligi narodów oznaczało bowiem awans do dalszego etapu tych rozgrywek, porażka natomiast spadek do dywizji B (gdzie obie drużyny pasują jak kij do oka). Modric dotarł do najcięższego momentu w swojej zawodowej karierze.

3 grudnia 2018 roku Luka Modric odbiera w Paryżu najważniejszą nagrodę indywidualną dla piłkarza roku. Nagrodzony zostaje ktoś, kto reprezentuje inną epokę piłki nożnej niż ta obecna. Tę, która jest określana mianem romantycznej, która opiera się na radości płynącej z jej oglądania, która swój początek miała na osiedlu z bramkami w postaci drzew i śmietników, która nie jest tak zniszczona wielkimi pieniędzmi jak ta dzisiejsza. Hegemonię dwóch wielkich graczy przerwał zawodnik, który nie wprawiał w osłupienie kibiców ilością swoich bramek czy asyst, a umiejętnościami. Żeby zrozumieć jego fenomen potrzeba oglądać mecze, a nie śledzić tylko klasyfikację Pichichi. Oglądanie madryckiej „10” na żywo ukazuje jeszcze wyraźniej z jakiej klasy graczem mamy do czynienia. Real Madryt w ciągu ostatnich lat zdominował rozgrywki Ligi Mistrzów. Postawię hipotezę, że nie byłby w stanie tego dokonać, gdyby nie piłkarz z numerem 10 na koszulce. Na początku swojej przygody z Realem Madryt w jednej z organizowanych przez Marce ankiet Luka został wybrany najgorszym transferem letniego okienka. Modric nie mógł pokazać lepiej tego, jak bardzo myliły się osoby biorące udział w głosowaniu.

Michał Choma