Piłka nożna to gra w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak PSG odpada z Ligi Mistrzów.

Liga Mistrzów to ewidentnie nie są szczęśliwe rozgrywki dla piłkarzy PSG, po raz kolejny swój udział w nich kończą na 1/8 finału. Tym razem ich koszmarem okazała się drużyna Manchesteru United, która po zaciętym rewanżu wyeliminowała paryżan z tych rozgrywek. Awans angielskiej drużyny w 94 minucie przypieczętował po rzucie karnym Marcus Rashford, ustanawiając wynik na 3:1 dla United.

 

Piłkarze Manchesteru United przystępowali do tego spotkania w niezbyt dobrych humorach. Porażka 0:2 w pierwszym meczu i to w dodatku na Old Trafford, plaga kontuzji dziesiątkująca podstawową jedenastkę, czerwona kartka Paula Pogby to tylko nieliczne problemy z jakimi musiał poradzić sobie klub z Manchesteru. Wydawać by się mogło, że przed PSG prosta droga, aby awansować do dalszej fazy rozgrywek. Nic bardziej mylnego. Od samego początku United rzuciło się do ataku co przyniosło szybko zdobytą bramkę, Lukaku wykorzystał błąd defensora i mijając bramkarza umieścił piłkę w siatce. Dziesięć minut później na tablicy wyników widniał już wynik 1:1, prosta akcja w polu karnym, Mbappe podaje do Juana Bernata, który to zdobywa gola. W 30 minucie Marcus Rashford wykonał niegroźny strzał z 25 metrów, ale bramkarz PSG nie dał rady złapać futbolówki i wybił ją przed siebie, Lukaku po raz kolejny dopadł do piłki i zmienił rezultat spotkania na 2:1 dla Czerwonych Diabłów. Tym samym sprawdziła się pewna zależność co do Lukaku. Mianowicie Belg w poprzednich dwóch meczach strzelił po dwie bramki, do tej pory zawsze gdy miał taką serię to w trzecim spotkaniu również zdobywał dublet i tak też się stało tym razem. Do końca pierwszej połowy gra przebiegała spokojnie, bez większych zagrożeń z obu stron. Po emocjach, które piłkarze obu drużyn zafundowali nam w pierwszej odsłonie meczu, można było spodziewać się bardzo emocjonującej drugiej połowy. Niestety ta znacznie odstawała poziomem od pierwszych 45 minut. PSG zwalniało akcje, próbując przetrzymać piłkę, aby wyklarować sobie stuprocentową okazję do zdobycia gola, przejęli kontrolę w środkowej części gry. W pewnym momencie posiadanie piłki wynosiło 70/30% na korzyść paryżan. Piłkarze United nie oddali ani jednego strzału w drugiej części gry i gdy wydawało się, że jest już po meczu Diogo Dalot w 90 minucie oddał strzał zza pola karnego, który został zablokowany przez Kimpembe ręką. Po analizie VAR sędzia Damir Skomina podyktował rzut karny, do którego podszedł Rashford. Pewnie wykonał stały fragment gry i tym samym zagwarantował drużynie Manchesteru United awans do kolejnej fazy rozgrywek. Po meczu dowiedzieliśmy się co asystent Ole Gunnara Solskjaera, Mike Phelan powiedział Marcusowi Rashfordowi przed wykonaniem karnego “Spokojnie synu. Graliśmy już w większych meczach niż ten. Oddychaj i po prostu umieść piłkę w siatce. To tylko część pracy”

 

Historia się powtarza

Jest to kolejny rok, gdzie PSG żegna się z Ligą Mistrzów na tak wczesnym etapie gry, co gorsza w tak dramatycznym stylu mając już prawie zapewniony awans do ćwierćfinału. W sezonie 2016/2017 wygrywając w pierwszym spotkaniu z Barceloną 4:0 w rewanżu pozwolili drużynie z Katalonii odrobić ten wynik, przegrywając ostatecznie w dwumeczu 5:6. Stali się oni wtedy pierwszą drużyną w historii LM, która wygrywając pierwsze spotkanie 4:0 dała się wyeliminować z rozgrywek. Sezon 2017/2018 to również szybki koniec udziału w LM, tym razem późniejszy triumfator, czyli Real Madryt nie pozostawił im żadnych złudzeń, eliminując ich bez większych problemów z fazy pucharowej. W tym sezonie wydawało się, że nawet cuda jakie wyprawiał Ole Gunnar Solskjaer na ławce trenerskiej i to jak przywrócił United do życia nie są w stanie pokrzyżować planów PSG i to może być ten rok, gdzie w końcu uda im się osiągnąć coś więcej niż 1/8 finału. Lepszej okazji niż ta wtorkowa nie mogli trafić, dziesięciu podstawowych piłkarzy m.in. Pogba, Matić, Mata, Martial, Lingard, Herrera, Darmian czy też Alexis Sanchez z powodu kontuzji lub zawieszenia nie mogli wystąpić w tym spotkaniu. Ostatecznie do Paryża z pierwszym składem polecieli 17 letni Mason Greenwood i Jason Garner, 18 letni Angel Gomes i 19 letni Tahith Chong, co pokazuję, że na ławce United naprawdę nie było kolorowo. Pomimo faktu, że wszyscy wyżej wymienieni piłkarze są ogromnymi talentami i umiejętności gry w piłkę nie można im odmówić, to nie można oczekiwać od nich, że jeśli będzie trzeba wezmą grę zespołu na swoje barki. PSG zabrakło konsekwencji, nie błyszczał Kylian Mbappe, defensywa popełniała proste błędy, szczególnie prawy obrońca Thilo Kherer nie radził sobie od pierwszych minut, jedynie Angel di Maria i Juan Bernat wylewali tam siódme poty próbując stworzyć sytuacje. Było to zdecydowanie za mało, w meczach takich jak ten potrzebne jest wyrachowanie i pewność siebie. Nawet bramka pilnowana przez doświadczonego Gianluigiego Buffona była bardzo niepewnym punktem. To z jego winy padła bramka na 2:1 dla gości. Skład złożony z piłkarzy światowego formatu, którzy warci są razem ogromne pieniądze znowu nie był w stanie udowodnić swojej wartości na boisku, po raz kolejny dał się poznać jako kolos, ale na glinianych nogach. PSG stało się pierwszą drużyną, która odpadła z LM po wygranej w meczu na wyjeździe 2:0. Właśnie po spotkaniach takich jak te z Manchesterem widać jak dużo brakuje im do takich drużyn jak Barcelona, Real Madryt, Manchester City czy Juventus. Klub ze stolicy Francji to idealny przykład, że pieniądze meczu nie wygrają.

 

Kontrakt dla Solskjaera formalnością

Ole Gunnar Solskjaer przez kibiców Manchesteru United uważany jest za cudotwórcę. Przejął klub, który swoim poziomem nie przypominał wielkiego klubu ze świetnymi piłkarzami i potencjałem do osiągania najwyższych celów, a raczej taki który wygląda na przeciętniaka bez ambicji. Odbudował ich wiarę w siebie, we własne możliwości, pod jego wodzą wielu piłkarzy rozwinęło skrzydła i w końcu zaczęło grać na odpowiednim dla siebie poziomie. Luke Shaw tak bardzo niedoceniany przez Jose Mourinho nagle wyrasta na jednego z lepszych lewych obrońców w Anglii, ciężko pracuje w defensywie, nareszcie podłącza się też do akcji ofensywnych, nie wybija piłek na oślep do przodu, a stara się wyprowadzić akcję z głową, widać dojrzałość w jego grze. Paul Pogba notuje niesamowite statystyki, kreuje grę, asystuje, zdobywa gole, jest prawdziwym liderem tego zespołu. Po słabszym okresie gry do strzelania bramek wraca Romelu Lukaku, najlepszy zawodnik wtorkowego meczu. Nareszcie w klubie zapanował spokój, który dobrze wpływa na grę piłkarzy. Solskjaer ponownie rozpalił w swoich piłkarzach ducha walki, ducha zespołu, który tak jak w meczu z PSG ciągnie drużynę pomimo przeciwności losu. W oczach Czerwonych Diabłów widać ogień, który jeszcze nie raz w tym sezonie może nas zaskoczyć. Chyba nie ma już takiej siły, która nie zagwarantowałaby norweskiemu menadżerowi stałego kontraktu w klubie z Old Trafford. Jest on idealnym kandydatem na to stanowisko, zna zespół, ma ogromne chęci do pracy z tymi zawodnikami, a jego wyniki tylko potwierdzają, że niezakontraktowanie go byłoby głupotą. Kibice kochają Ole i nie wyobrażają sobie drużyny z czerwonej części Manchesteru bez niego. Świętowanie trzeba jednak odłożyć na inny dzień, gdyż w najbliższą niedzielę piłkarzy Manchesteru czeka bardzo trudne spotkanie ligowe przeciwko Arsenalowi, którego końcowy wynik może mieć ogromny wpływ na sytuację w tabeli Premier League.

Igor Murawski