Dla niemalże każdego obieżyświata Tokio stanowi spełnienie podróżniczego marzenia dlatego tak ważna jest znajomość odpowiedzi na pytania Tokio – co warto zobaczyć, co warto wiedzieć?. Nie przedłużając niepotrzebnie wstępu przybliżę Ci co warto zobaczyć oraz zaznaczę kilka faktów na temat Japończyków, żebyś się zdziwił tutaj, a nie tam.

 

Tokio – co warto zobaczyć, co warto wiedzieć? – Akihabara – dzielnica taniej elektroniki i anime

Listę miejsc, które trzeba zobaczyć otwiera  dzielnica Akihabara. Jeśli pojęcia takie jak „otaku”, „senpai’, czy „manga” są Ci obce będziesz mógł prędko nadrobić braki w wiedzy o japońskiej popkulturze właśnie w tym miejscu. Dystrykt nie jest duży, ale niezwykle gęsty, bowiem roi się w nim od sklepów tematycznie powiązanych z popkulturą, hobby oraz elektroniką. Kupisz w nich nie tylko podejrzanie tanie telefony, repliki klasycznych japońskich aut, czy gry komputerowe. Lista dostępnych produktów jest na tyle długa, że ograniczę się do najbardziej absurdalnych przykładów: karty kolekcjonerskie z nagimi kobietami, ubrania dla lalek, figurki Daft Punka, poduszki z „waifu”. Mógłbym kontynuować tę listę jeszcze przez długi czas, w Akihabarze spędziłem około 5 godzin i wciąż zobaczyłem tylko wierzchołek góry lodowej.

 

Piss alley

W jaki sposób miejsce, które nazywa się dosłownie „ulica szczyn” może być warte odwiedzenia? Zacznijmy od tego, że właściwa nazwa dla tego miejsca to Omoide Yokocho i jest ono niezwykle ciasną alejką wzdłuż której upchane są bary i restauracje. Według tubylców dokładnie tak wyglądały uliczki i lokale japońskiej stolicy zaraz po drugiej wojnie światowej.

Skąd niefortunny przydomek? Tam gdzie są bary, jest alkohol, a tam gdzie jest alkohol, jest niezwykle silne parcie na pęcherz. Klienci lokali, które były zbyt ciasne na toalety swoje potrzeby fizjologiczne załatwiali na ulicy. Czas przeszły jest jednak o tyle nieprzypadkowy, że  na chwilę obecną już nikt dłużej tego nie robi. Jeśli wydaje Ci się, że to dlatego, że bary szarpnęły się na zainstalowanie toalet to muszę Cię rozczarować, ale niestety nie. Okazuje się, że powodem jest to, że w XXI wieku nie jesteś w stanie zrobić kompromitującej rzeczy w miejscu publicznym bez ryzyka, że Twój występek nie zostanie nagrany i wrzucony w głąb internetu z dopiskiem „#przerwa_na_siku”. Okazuje się, że technologia przychodzi na ratunek w miejscu, gdzie kompletnie byśmy się jej nie spodziewali.

Jeśli zastanawiasz się w którym lokalu zjeść zastosuj ogólną zasadę – jeśli w restauracji jest pełno ludzi to oznacza, że jedzenie musi być dobre, jeśli jest pusto, to nie chcesz być pierwszym klientem z zatruciem żołądkowym.

 

 

Shibuya

Nie będzie zaskoczeniem, że najbardziej popularne skrzyżowanie na świecie jest warte zobaczenia. Rzesza tubylców, którzy się spieszą, przeplata się z niemniejszą rzeszą turystów, których czas w ogóle nie nagli. Pomiędzy tymi grupami znajdziesz jeszcze ludzi, którzy robią pokazy taneczne, gdy świeci się zielone światło, śliczne dziewczyny, ze znakami „free hugs” czy  influencerów, którzy livestreamują swoje challenge.

Nie znam się na Instagramie, ale miejscem, gdzie masa młodych osób robi zdjęcia swoich napojów, żeby wrzucić je do sieci jest Starbucks z widokiem na skrzyżowanie Shibuya. Rozkoszowanie się i chwalenie się kawą w Internecie nie jest jednak takie proste. Zainteresowanych jest więcej niż krzeseł  i nawet jeśli uda Ci  się usiąść, musisz przygotować się na tłumy ludzi, którzy będą ostrzyć swoje kły na Twoje miejsce. Czego  się jednak nie robi dla serduszek czy kciuków w górę.

 

 

Muzeum Samurajów

Banalna nazwa muzeum, które pomimo tego, że jest malutkie skrywa bardzo dużo ciekawych eksponatów. Każde wejście oznacza przydzielenie do grupy z przewodnikiem, który szczegółowo przybliży historię japońskich wojowników, ich uzbrojenie i kodeks moralny. Ponadto w muzeum organizowane są pokazy demonstrujące różnice pomiędzy ninją a samurajem, a nawet (spoiler alert) inscenizacje walki pomiędzy dwoma. Warto zobaczyć zwłaszcza, że znajduje się tuż obok dzielnicy Shinjuku.

 

Shinjuku, czyli nocne życie w Tokio

Oczywiście istnieje sporo miejsc, gdzie można spędzić wieczór w japońskiej stolicy, ale żadnego takiego jak dzielnica Shinjuku. Lokali jest tyle, że musisz sam zdecydować, gdzie chcesz się udać, ale dam Ci trzy praktyczne rady zanim ruszysz podbijać parkiet i degustować sake.

Po pierwsze zapraszanie do lokalu przez kogoś na ulicy jest w Japonii nielegalne. Bardzo często do turystów (zwłaszcza młodych mężczyzn) podchodzą panowie z jedną słuchawką w uchu i namawiają przechodniów, aby zaszli do ich pubu, niejednokrotnie obiecując tani alkohol czy piękne kobiety chętne by poznać obcokrajowców. Jako, że taka forma reklamy jest niezgodna z literą prawa to i same lokale często są bardzo szemrane. Nie warto próbować, miejsc gdzie można dobrze się zabawić nie brakuje.

Po drugie nie jesteś mile widziany w każdym lokalu. Azjaci niejednokrotnie przekraczają granice rasizmu, czego doskonałym przykładem są puby. Jeśli widzisz, że menu na zewnątrz knajpy jest po japońsku i angielsku oznacza to, że bez problemu możesz do niego wejść. W przypadku gdy nazwy drinków to tylko japońskie „szlaczki” jest to delikatny środkowy palec w Twoją stronę i przekaz „nie obsłużymy Cię”. Środkową sytuacją pomiędzy tymi dwiema skrajnościami są lokale gdzie zapłacisz za samo wejście, co jest o tyle absurdalne, że zwykle możesz przejść kilka metrów dalej i chłonąć identyczną atmosferę absolutnie za darmo.

I po trzecie, dzielnica Shinjuku tuż koło pubów, dyskotek i innych lokali, gdzie możesz napotkać zainteresowane turystami przedstawicielki, bądź przedstawicieli płci przeciwnej oferuje, dosłownie setki, tzw. love motel. Jeśli wstydzisz się oceniającego wzroku recepcjonisty wydającego Ci klucz do pokoju na dwie godziny jest pewien sposób. Gdzie indziej, jak nie w Japonii, natrafisz na motele, gdzie dostęp do pokoi wydawany jest przez sztuczną inteligencję? Całość takiej operacji ponoć przypomina troszkę samoobsługowe zamawianie posiłku w McDonaldzie, gdzie zamiast kanapki wybieramy łóżko. Czyż XXI wiek nie jest wspaniały?

 

Shnijuku gyoen national garden – zielone pomiędzy szarym

Dzielnica Shinjuku stanowi nie tylko mekkę nocnego życia, ale oferuje także jeden z najpiękniejszych parków w całej Japonii. Aby wejść trzeba kupić bilet, ale nie warto się tym zrażać. Przy adekwatnej pogodzie w parku można spędzić długie godziny, pstryknąć cudowne zdjęcia i chwilę odetchnąć od betonowo zgiełku spacerując lub urządzając sobie piknik na równiutko przystrzyżonej trawie.

 

 

Teamlab, czyli legalny symulator LSD

Ciężko mi nazwać ten obiekt muzeum, rozpatrywałbym go bardziej jako poligon dla artystycznych iluzji optycznych. Doświadczyłem tu wiele wrażeń trudnych do przelania na papier. Projektanci osiągnęli niezwykłe efekty wizualne dzięki unikalnym połączeniom luster, świateł, czy monitorów, a wszystko to w połączeniu z efektami dźwiękowymi czy sztuczną mgłą. Zwiedzenie tego miejsca samo w sobie nie jest banalne, bo nie ma pojedynczego, prawidłowego kierunku którym podążamy. Ba, zanim wszedłem do budynku zobaczyłem komunikat, że prawie niemożliwym jest zobaczenie wszystkiego, bowiem sale nie tylko bywają skrzętnie ukryte, ale także zmieniają się pod wpływem czasu co tylko potęguje poczucie zagubienia i całkowitej imersji. Spędziłem w teamlab niecałe 3 godziny i wciąż miałem poczucie, że nie doświadczyłem w pełni tego co to miejsce ma do zaoferowania.

 

Tokio National Museum – dużo historii, jeszcze więcej chodzenia

Muzeum narodowe w Tokio jest ogromne. Mamy tu kilka naprawdę monstrualnych budynków podzielonych na okresy historyczne i rejony z których  (pochodzą) eksponaty. Jest to idealne miejsce dla ludzi zainteresowanych sztuką, archeologią oraz historią, nie tylko Dalekiego Wschodu. Polecam zarezerwować na to miejsce kilka długich godzin, bowiem odniosłem wrażenie, że obiekt jest porównywalnych rozmiarów, a być może nawet nieco większy, od British History Museum, który uchodzi za absolutny szczyt archeologicznych doznań (więcej o Londynie możesz przeczytać tutaj – http://radiopalacc.pl/2018/12/19/niezbednik-turysty-londyn/).

 

Wieża Eiffela z odzysku

W stolicy Japonii jest kilka miejsc z których zobaczymy panoramę całego miasta, ale tylko jedno z nich przypomina wieżę Eiffela. Nie przedłużając – samo miejsce nie ma dużo do zaoferowania, ale jeśli komuś zależy na tym, aby zobaczyć całe miasto i zrobić olśniewające zdjęcia jest to jedno z miejsc, które definitywnie powinno się rozważyć. Przy okazji warto wspomnieć, że aż jedna trzecia stali, która została użyta do budowy tego kolosa została wzięta z amerykańskich czołgów uszkodzonych podczas wojny koreańskiej.

 

„Nie mogę gadać, wchodzę do kapsuły”

Na koniec krótko odpowiem czy hotele kapsułowe to ciekawostka czy realna tania alternatywa dla turystów. Zatrzymałem się w takim obiekcie na tydzień i byłem całkiem pozytywnie zaskoczony. Przede wszystkim owa kapsuła nie przypominała swoimi wymiarami trumny i była całkiem przestronna. Bez problemu w niej spałem i trzymałem najcenniejsze rzeczy. Problemem jest sytuacja gdy jesteś naprawdę wysoki. Ja, mając 190 cm pasowałem na styk, jeśli chodzi o długość, każda osoba powyżej tego wzrostu powinna dopytać , czy aby na pewno się zmieści. Poza kapsułą dostaje się dostęp do własnej szafki gdzie można schować większy bagaż.

Przejdźmy do zagadnienia, które może być problematyczne niezależnie od tego ile centymetrów dzieli czubek Twojej głowy od Twoich stóp. Łazienka jest wspólna i działa na nieco innej zasadzie niż się tego spodziewałem. W jednym pomieszczeniu jest kilkanaście węży prysznicowych, nieprzedzielonych kabinami ani parawanami. Krótko mówiąc, każdy widzi każdego podczas brania kąpieli. Z moich obserwacji wynika jednak, że nikt na nikogo się nie gapi, więc można się czuć relatywnie komfortowo. Istotnym czynnikiem jest też to, że tego typu obiekty przyjmują tylko jedną płeć. Jeśli planujesz miesiąc miodowy, trzeba będzie się szarpnąć na nieco droższy hotel.

Innego lokalu będą musieli też poszukać wytatuowani. W Japonii istnieje przekonanie, że tylko Yakuza może ozdabiać swoje ciało igłą i tuszem, a żaden hotelarz nie chce mieć kłopotu z literą prawa. Jest to o tyle absurdalne, że nawet jeśli daleko Ci do wyglądu Azjaty, a Twój tatuaż jest całkiem subtelny to wciąż nie będziesz mieć dostępu do publicznych łaźni czy hoteli ze wspólną łazienką.

Krótko mówiąc, bez większych zaskoczeń, Tokio jest cudowne i nie bez powodu uchodzi za Świętego Grala wśród podróżników. Warto jednak solidnie przygotować się do wycieczki w to miejsce, mając świadomość, że Japończycy znacząco różnią się od Europejczyków w sposobie bycia oraz mieć świadomość tego, że jeśli Twój wyjazd liczy się w dniach, a nie miesiącach, zwiedzisz tylko fragment tego co można zobaczyć.

Adam Buziński

Instagram

Error validating access token: The session has been invalidated because the user changed their password or Facebook has changed the session for security reasons.