Europa z wielką uwagą przygląda się sytuacji na Wyspach Brytyjskich, próbując ocenić Brexit oczami zwykłych mieszkańców: upadek czy droga ku lepszej przyszłości?
17 i pół miliona Brytyjczyków zagłosowało za wyjściem z Unii Europejskiej i zdecydowało o opuszczeniu wspólnoty w czerwcu 2016 roku. Rozpoczęło to długi etap destabilizacji, który ciągnie się w kraju aż po dziś dzień. Szansy na poprawę można dopatrywać się w najbliższych wyborach parlamentarnych. Probrexitowa Partia Konserwatywna oraz popierająca pozostanie we wspólnocie Partia Pracy będą ubiegały się o umocnienie swoich pozycji, które pomogłoby im w doprowadzeniu sprawy brexitu do końca. Czy tak się rzeczywiście stanie, dowiemy się 12 grudnia. Od tych wyborów naprawdę zależy, co będzie dalej z Wielką Brytanią.

Jeśli jednak spojrzymy na Brytyjczyków, zauważymy, że tak naprawdę nigdy nie czuli wielkiego przywiązania do kontynentalnej Europy. Zawsze kiedy myślę o ich nastawieniu do świata, widzę scenę z filmu „Był sobie chłopiec”, w której Hugh Grant, wcielający się w rolę typowego bogatego Anglika, tłumaczy swoją filozofię życia. Porównuje się do Anglii, położonej na wyspie z dala od reszty świata i ludzi. Nie potrzebującej nikogo, kto by ingerował w jej życie, ani nie muszącej na nikim polegać. Według niego każdy Brytyjczyk żyje sam „na swojej wyspie”, a to co poza nią średnio go interesuje. W pewnym momencie jednak, jak to bywa w filmach, bohater się zakochuje i otwiera na innych.  Anglia może niekoniecznie obdarzyła imigrantów tak mocnym uczuciem, ale dosyć szybko zrozumiała, że bez nich nie da rady funkcjonować.

Będąc w Anglii, próbowałem się dowiedzieć, jak na brexit patrzą Brytyjczycy oraz co o nim sądzą imigranci, na co dzień żyjący w Zjednoczonym Królestwie.

 

Brexit oczami zwykłych mieszkańców: upadek czy droga ku lepszej przyszłości? – Zjednoczone Królestwo Brytyjczyków i Imigrantów

Faktem jest, że współczesna Wielka Brytania to kraj multi-kulturowy, w którym, jak wynika z badań ONS, pracuje 3,5 miliona imigrantów, z czego prawie 2,5 miliona to pracownicy unijni. Co dziesiąta osoba zatrudniona w usługach przyjechała z krajów UE. Imigranci przede wszystkim pracują w gastronomi oraz budowlance. W Londynie ze świecą można szukać restauracji, gdzie większość zatrudnionych stanowią Anglicy. Sam pracowałem w londyńskiej kawiarni zWęgrami, Hiszpanami, Francuzami czy Włochami. Niezależnie od stanowiska i pozycji w firmie, wszyscy byli zza granicy. Potencjalny brexit ma ogromny wpływ na tych ludzi, którzy, choć nie mają prawa głosu, ze strachem obserwują, co dzieje się w brytyjskiej polityce. To dla nich szczególnie ważne są zbliżające się wybory.

 

Mate to dwudziestotrzyletni Węgier, wychowany na przedmieściach Budapesztu. Do Londynu przyjechał prawie cztery lata temu i obecnie nie widzi siebie w jakimkolwiek innym miejscu na świecie. Kiedy pytam go, czy nie tęskni za swoim miastem, odpowiada, że kiedyś zarabiał, w przeliczeniu na złotówki, mniej niż 10 zł za godzinę, dziś prawie 50 – „Jestem młody, a w Londynie radzę sobie sam, bez pomocy rodziców. Mam pieniądze na mieszkanie. Z rzeczy materialnych także niczego mi nie brakuje. Gdybym został w Budapeszcie, pewnie musiałbym do trzydziestki dzielić mieszkanie z rodziną” – opowiada. W Anglii zostanie niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie przyszły rząd.„Nie boję się brexitu. Cały czas wierzę, że ostatecznie do niego nie dojdzie i Wielka Brytania zostanie w Unii Europejskiej. Zbliżają się wybory i myślę, że wbrew temu co zakłada Boris Johnson, Partii Konserwatywnej nie uda się zdobyć wymaganej ilości mandatów, która umożliwiłyby wyjście ze wspólnoty. Jesteśmy po pierwszym czytaniu ustawy brexitowej, nadal nie wiadomo co wydarzy się dalej. Na pewno po wyborach będziemy mieli więcej konserwatystów w parlamencie, którzy będą próbowali wymóc wyjście z Unii Europejskiej. Z drugiej strony swoją pozycję umocni także Partia Pracy, co może oznaczać jeszcze większy sprzeciw wobec działań Johnsona ze strony opozycji. Obserwujemy także dużą mobilizację liberalnego elektoratu, który zrobi wszystko, aby zapobiec brexitowi. To daje nadzieję na pozostanie we wspólnocie. Jeśli jednak Borisowi udałoby się przeforsować umowę, obawiam się  drastycznego wzrostu cen żywności w sklepach, który sprawiłby, że życie w Londynie stałoby się jeszcze droższe”.

 

Mate nie popiera jednak żadnej partii politycznej. Jak tłumaczy(7)–„Problem jest taki, że wybory i kampania, dotyczą głównie brexitu. To nigdy nie jest dobre, gdy partie skupiają się tylko na jednym problemie. Oczywiście nie chcę tego bagatelizować, jest to obecnie nasz główny problem ale inne ważne dla kraju sprawy są pomijane.„

Na podobny problem od dawna próbuje zwrócić uwagę zdecydowany przeciwnik brexitu, obecny burmistrz Londynu Sadiq Khan, dlatego nasza rozmowa przechodzi na temat polityka Partii Pracy. „Khan to kontrowersyjna postać. Dużo ludzi oskarża go o brak bezpieczeństwa w Londynie, w czym tylko po części mają rację. Nie jest to tajemnicą, że rząd Wielkiej Brytanii daje coraz mniej pieniędzy na zwiększenie bezpieczeństwa na ulicach naszego miasta. Khanowi jest trudno w sytuacji, w której rząd kraju jest otwarcie przeciwko niemu. Wiem, że to dobry polityk i burmistrz miasta, ale trudno mi powiedzieć, czy byłby dobrym liderem, który potrafiłby zapobiec brexitowi. Wątpię, że w obecnej sytuacji jest wartościową osobą dla opozycji, ponieważ nie cieszy się dużą popularnością w pozostałych częściach kraju.”

Wielokrotnie napotkałem w gazetach, zarówno polskich jak i zagranicznych, artykuły o radykalizacji Brytyjczyków. Dziennikarze dokładnie opisywali wszystkie przestępstwa, związane z rasizmem i ksenofobią. Pytam Mate, czy rzeczywiście społeczeństwo się zradykalizowało i czy można dostrzec wrogie nastawienie do imigrantów ze strony rodowitych Londyńczyków. „Londyn to miasto pełne imigrantów. Widać ich wszędzie, w niektórych miejscach jest ich nawet więcej niż rdzennych Brytyjczyków, dlatego zwykle ludzie są do siebie nastawieni bardzo pozytywnie, niezależnie od pochodzenia. Osobiście nigdy nie doświadczyłem żadnych nieprzyjemności, wynikających z tego, że jestem Węgrem.Mogę tylko powiedzieć, że podczas ostatnich paru lat, zaobserwowałem, że ludzie potrafią być niemili dla osób o innym kolorze skóry. Jestem białoskórym europejczykiem, dlatego osobiścienie doświadczam rasizmu, ale byłem nieraz świadkiem zachowań rasistowskich w stosunku imigrantów z Afryki czy Azji.

Za wyjściem z Unii zagłosowało ponad 50 procent wyspiarzy, wierząc, że jest to dobra decyzja. Mate zdecydowanie się z nimi nie zgadza. „Myślę, że to najgorsza decyzja, podjęta w Europie podczas ostatniej dekady. Jestem stu procentowo pewny, że mimo zapewnień niektórych polityków, Wielka Brytania nie jest gotowa na samodzielne działanie na świecie, bez wparcia ze strony UE. Trzeba zauważyć ile praw narzuca wspólnota. W momencie wyjścia politycy będą musieli ustanowić prawo od początku, ponieważ nagle odejdzie im znaczna część reguł, wziętych od Unii. Dodatkowo brexit może zniechęcać imigrantów do przyjazdu do Zjednoczonego Królestwa.Wpłynie to bardzo negatywnie na kraj i jego gospodarkę, ponieważ może zabraknąć siły roboczej. Na koniec mogę dodać, że w życiu nie widziałem Anglika, który chciałby pracować na moim stanowisku. Mówienie o tym, że imigranci zabierają Brytyjczykom pracę kompletnie mija się z prawdą.

 

Rossella pochodzi z małego miasta we Włoszech, w którym, zwłaszcza wśród młodych ludzi, panuje duże bezrobocie. W związku brakiem miejsc pracy zdecydowała się na wyjazd do Londynu, gdzie mieszka od dwóch lat. Anglia nie jest dla niej rajem ale, jak mówi, w ojczyźnie nie ma żadnych perspektyw. Do brexitu podchodzi mniej sceptycznie, porównując problemy migracji w Wielkiej Brytanii do sytuacji na Półwyspie Apenińskim. „Włochy są krajem, borykającym się z  ogromnym problemem związanym z nielegalnymi imigrantami, przebywającymi na jego terenie. W związku z tym rozumiem podejście brytyjskiego społeczeństwa i nie widzęnic złego we wprowadzaniu prawazwiększającego swobodę i poczucie bezpieczeństwa Anglików we własnym kraju. Zgadzam się z tym, że powinno być więcej regulacji,dotyczących imigrantów. Jeżeli ktoś tu przyjeżdża, obywatelemuszą mieć pewność, że osoba ta nie będzie sprawiać żadnych problemów i będzie przestrzegać prawa. „Żyj tu i pracuj, ale pamiętaj, że musisz szanować mnie, mój naród, nasze tradycje i prawo”. To właśnie robię – pracuję, płacę podatki i staram się żyć w zgodzie z porządkiem, który tutaj panuje. Myślę, że gdybym była Brytyjką, nie głosowałabym za wyjściem z Unii Europejskiej, jednak jednocześnie byłabym za wprowadzeniem większej ilości regulacji, mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa mieszkańców.”

Dla Rosselli sprawa jest już przesądzona. Na pytanie, czy jest szansa na pozostanie w UE, odpowiada krótko. „Nie sądzę. Były wybory, ludzie zagłosowali za wyjściem, więc nie widzę innej możliwości. Teraz misją dla proeuropejskich polityków powinno być przeforsowanie najbardziej korzystnej umowy.”

 

Źródło własne

 

Nowy rodzaj imigranta – student

Szczególnie podczas ostatniej dekady wyodrębniła się następna po ekonomicznych, grupa imigrantów w Wielkiej Brytanii. Mowa tu o młodych ludziach, przyjeżdżających, aby studiować na uczelniach wyższych, znajdujących się na czołowych pozycjach w światowych rankingach. Dane, opublikowane przez portal studying-in-uk.org, pokazują, że wśród najpopularniejszych krajów wybieranych przez studentów, Wielka Brytania ustępuje jedynie Stanom Zjednoczonym. Co więcej liczba obcokrajowców, kształcących się na wyspach wzrasta z roku na rok. Dla przykładu: w 2002 roku było ich trochę ponad 227 tysięcy, z kolei w 2012 już ponad 435 tysięcy. Obecnie na uniwersytetach w Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii Północnej uczy się około 460 tys. obcokrajowców. Skąd najczęściej pochodzą? Liderami są Chińczycy, których na brytyjskich uczelniach jest ponad 106 tysięcy. Znaczną część stanowią także obywatele krajów członkowskich Unii Europejskiej – Włosi, Francuzi, Niemcy (po prawie 14 tys.) , Grecy (ponad 10) czy Polacy (7,5). W Londynie rozmawiam z Agatą – Polką, która od dwóch lat studiuje na jednej z londyńskich uczelni. Opowiada mi o tym, jakuniwersytety oraz studenci, szczególnie ci nie-brytyjscy, reagują na brexit.

Moja uczelnia zapewnia nam dużo informacji o brexicie i jego ewentualnych konsekwencjach dla studentów zagranicznych. Wykłady na ten temat dają mi poczucie, że moja sytuacja, przez co rozumiem takżeopłaty za studia, nie ulegnie zmianie. Co do przyszłości to bardzo się jej nie boję, ponieważnie wiąże jej z Anglią. Ewentualnie obawiam się, że w pracy trudna będzie współpraca z firmami z Wielkiej Brytanii, która nie będzie już jednym z krajów członkowskich.”

Szansę na poprawę sytuacji widzi w Partii Pracy.”Nie jestem bardzo zorientowana w polityce, jednak wiem, że wśród moich brytyjskich znajomych krąży strona internetowa dla takich ludzi jak ja. Pomaga wybrać odpowiedniego kandydata, popierającego pozostanie w Unii, dla którego przewiduje się największe poparcie w danej dzielnicy. Jest to prawdopodobnie najlepsza opcja dla osób, które zwykle nie głosowały, ale teraz czują powagę zbliżających się wyborów i chcą pójść do urn. Wiem, że kandydaci The Labour Party starają się promować łatwy dostęp do takich informacji, przez co próbują zachęcić „Generację Z” do głosowania. Mają za to ode mnie kolejny plus. Gdybym mogła głosować to poparłabym właśnie ich”. – podobnie jak Mate’a, zapytałem się Agaty o opinię na temat burmistrza Londynu – „Osobiście mam o nim dobrą opinię. Wydaje mi się, że w rozsądny sposób promuje sprawy związane z kryzysem klimatycznym, stawia się za społecznościami LGBT+ i pomaga rozwijać służbę zdrowia na terenie Londynu. Khan sprawdza się jako lider mieszkańców Londynu, jednak wydaje mi się, że ludzie z mniejszych miejscowości mogą mieć inne zdanie na jego temat, dlatego nie jestem przekonana, czy byłby dobrym liderem opozycji.”          

Londyn od początku był przeciwny brexitowi, a całe zamieszanie z nim związane sprawiło, że liberalne społeczeństwo się zjednoczyło, wspólnie walcząc o powtórzenie referendum.„Większość mieszkańców Londynu, z którymi mam styczność, jest za pozostaniem w Unii Europejskiej. Ogromne protesty świadczą o tym, że społeczność jest świadoma konsekwencji wyjścia ze wspólnoty i stara się temu zapobiec. Wydaje mi się, że niepewność i lęk zbliżyły mieszkańców i zmotywował do zapoznania się w większej mierze z sytuacją polityczną w Wielkiej Brytanii. Obecnie ludzie mają więcej informacji, z czym tak naprawdę będzie wiązało się wyjście z UE, dlatego może kolejne referendum byłoby najlepszą opcją? Z mojej perspektywy brexit to tylko niepewność i chaos.”

 

Źródło własne

 

Polscy Brytyjczycy

Podczas ostatniej dekady mogliśmy zaobserwować niespotykany wcześniej proces emigracji brytyjskich obywateli. Przyzwyczailiśmy się do tego, że ludzie częściej przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii, jednakzdarzają się i tacy, którzy zdecydowali się z niej wyjechać doinnych krajów w tym do Polski. Według danych portalu migracje.gov.pl na terenach naszego kraju mieszka ponad 6 tysięcy Brytyjczyków, z czego ponad jedna trzecia w Warszawie.  O podejściu do wyborów, brexitu i Unii Europejskiej opowiada mi Alex, Anglikpochodzący z nadmorskiego miasta Bristol, a obecnie mieszkający w stolicy Polski.

Jak pokazuje przykład Alexa, dla samych Brytyjczyków ocena brexitu jest bardzo trudna. „Trudno wskazać pozytywne i negatywne skutki, ponieważ według mnie żadna ze stron nie pokazuje, jak naprawdę będzie to wyglądało. Powoli staje się oczywiste dla wszystkich, że społeczeństwo zostało okłamane i zmanipulowane. Dla mnie jako osoby, która pierwotnie popierała brexit, jest to jasne, że żadna partia nie mówi prawdy. Myślę, że w momencie referendum nikt nie zdawał sobie sprawy ze skali konsekwencji. Nie sądzę, abyśmy przez najbliższe kilka lat, może nawet dekad, potrafili sobie jednoznacznie odpowiedzieć, czy była to dobra decyzja.

Niewątpliwie wyniki referendum w 2016 roku były bardzo zaskakujące. Większość Europejczyków nie sądziła, że wyjście takiego filaru jakim jest Wielka Brytania jest niemożliwe. Przez cały czas narzuca się pytanie, jak to się stało, że Brytyjczycy podjęli taką decyzję. „Myślę, że powodem, dla którego ludzie popierali brexit był strach przed imigrantami. Migracja jest jednym z najważniejszych politycznych tematów obecnie. Ludzie głosujący często nie wiedzieli, z czym jeszcze wiąże się wyjście z UE. Teraz prawdziwe znaczenie brexitu staje się jaśniejsze.” Alex bardzo sceptycznie podchodzi do obecnej brytyjskiej sceny politycznej. „Osobiście nie przepadam za Sadiqiem Khanem. Muszę jednak przyznać, że nie lubię praktycznie wszystkich polityków z mojego kraju. To dotyczy też Borisa Johnsona, który według mnie udowodnił, że jest poważnym zagrożeniem dla stabilizacji państwa. Sytuacja w parlamencie pokazuje, że nie ma konkretnej osoby czy partii, która byłaby w stanie znaleźć dobre rozwiązanie. Jako kraj zostaliśmy zdradzeni przez polityków. Teraz potrzebujemy cudu albo prawdziwej osoby stanu pokroju Margaret Thatcher, żeby posprzątać ten bałagan – żadna z tych opcji nie jest prawdopodobna. Szczerze mam nadzieję, że jestem w błędzie, ale wszystko wskazuje na to, że przeskakujemy z jednej katastrofy do następnej. Trzeba też dodać, że wszyscy są zmęczeni i cierpią przez brexit. Chcemy wreszcie się obudzić z tego absolutnego chaosu. Nieważne czy w UE czy poza, po prostu trzeba zakończyć tę niekończącą się sagę.

Konsekwencje brexitu odczują Brytyjczycy mieszkający zagranicą. „Czeka mnie dużo papierkowej roboty. Nie wpłynie to bynajmniej na moje chęci czy możliwości pozostania tutaj, ale na pewno przysparza mi bólu głowy.

Co dalej?

W takim razie co dalej z Wielką Brytanią? Tak naprawdę trudno cokolwiek przewidzieć. Z niecierpliwością czekam na wybory, ponieważ one mogą przynajmniej częściowo wyprowadzić mieszkańców tego niezwykłego kraju z niepewności. Niezależnie od tego, która partia wygra, może wreszcie zakończyć etap politycznego chaosu, trwającego już ponad trzy lata. Brytyjczycy zdecydowanie tego potrzebują, ponieważ ten „brexiting”, jak pozwalają sobie żartować komentatorzy, trwa już zdecydowanieza długo.

 

Źródła, z których korzystałem, zostały podane w tekście. Wszystkie rozmowy przeprowadziłem w dniach 9-25.11.2019.

Źródło: Foreignpolicy.com

 

 

Instagram

Error validating access token: The session has been invalidated because the user changed their password or Facebook has changed the session for security reasons.