Radio Pałacc: Poza Białorusią, koronawirus zatrzymał funkcjonowanie wszystkich lig piłkarskich w Europie. Wiemy, że EURO i Olimpiada są przełożone na następny rok. Nie ma wspólnych treningów ani meczów… Jak w obecnej sytuacji piłkarze się przygotowują do ewentualnej gry po okresie pandemii?

Grzegorz Wojdyga: To nie jest tak, że siedzimy w domu i nic nie robimy. Codziennie dostajemy rozpiski treningowe. Za mną dzisiaj już dwa treningi indywidualne, które może nie zastąpią normalnego treningu, ale muszę sobie jakoś radzić w obecnej sytuacji.

Łukasz Bortnik, szef przygotowania fizycznego w Legii Warszawa, powiedział, że 2-3 tygodnie to jest maksymalna przerwa, na jaką mogą sobie pozwolić zawodowi piłkarze. Później powinni wrócić już do treningów zespołowych. Dłuższy czas oznacza zbyt duże ubytki w formie i prawdopodobieństwa kontuzji. Czy według Ciebie, da się wszystko wypracować na treningach indywidualnych?

Nie jestem trenerem przygotowania motorycznego, więc myślę, że ten pan wie lepiej. Na pewno po przerwie czy kontuzji powrót do pełnej dyspozycji i do gry zajmuje trochę czasu. Tak jak powiedziałem wcześniej, normalnego treningu nie zastąpi indywidualny, a najlepszym treningiem jest gra. Da się jakoś przygotować, ale nie zastąpi to nigdy treningu na boisku, dlatego mam nadzieję, że jak najszybciej uda nam się wrócić.

Co powinny zrobić władze polskich i europejskich lig. Czy jest sens kontynuowania rozgrywek?

W niższych ligach mamy do rozegrania całą rundę i mielibyśmy grać środa-sobota, a cykl treningowy  jest już mocno zaburzony. Przy takim natężeniu, biorąc jeszcze pod uwagę, że ludzie normalnie pracują poza grą w klubie, kontynuacja sezonu może spowodować dużą liczbę urazów. Dlatego, jeśli chodzi o niższe ligi, to nie widzę możliwości dokończenia rozgrywek. Ekstraklasa jakby wystartowała w maju, to może zdążyłaby dograć sezon do końca czerwca, ale też będzie ciężko, ponieważ trzeba pamiętać, że z miejsca się nie ruszy i potrzebny by był 2-3 tygodniowy okres przygotowawczy.

Tak samo w Premier League, Budeslidze czy La Lidze?

Trochę tu porównujemy dwa różne światy, ponieważ Zachód nam odjechał, jeśli chodzi o poziom organizacji. Myślę, że tam zawodnicy są w pełni monitorowani w trakcie treningów podczas izolacji i mają lepsze warunki niż piłkarze w Polsce. Ogólnie jednak patrząc na sytuacje w Europie i u nas w kraju, myślę, że się nie wyrobimy z dokończeniem rozgrywek.

Jakbyś zakończył ten sezon w takim razie?

Tu jest właśnie pies pogrzebany, ponieważ nie ma decyzji zadowalającej wszystkich. Najlepiej by było wyłonić mistrza, ale nie decydować o spadkach. W przyszłym sezonie powiększylibyśmy ligi o zespoły, które teraz są na miejscach premiowanych do awansu i zwiększylibyśmy liczbę miejsc spadkowych.  Myślę, że to najlepsze rozwiązanie, bo poszkodowani będą tylko ci, którzy ścigają lidera. Jeślibyśmy zdecydowali, że kończymy sezon [na obecnym etapie] to poszkodowanych byłoby dużo więcej – drużyny walczące o utrzymanie, lider i jego grupa pościgowa. Najbardziej możliwy scenariusz to wyłonienie mistrzów i powiększanie lig.

Przerwa w rozgrywaniu meczów oznacza też ogromne problemy finansowe dla polskich klubów. Jaką przyszłość wróżysz Ekstraklasie, czy rzeczywiście czeka nas „liga bankrutów”?

Może się tak zdarzyć, że kilka klubów nie udźwignie finansowo tego kryzysu. Teraz idealnym wzorem jest Bayern Monachium, któremu zarzucano zbyt dużą oszczędność, a dzisiaj dzięki temu mają kupę zaoszczędzonych pieniędzy. Wydaję mi się, że podobnie w Athleticu Bilbao. Polskie kluby żyły ponad stan i może się okazać, że nie dadzą rady finansowo. Wszystkim życzę, aby dali radę i żeby rozgrywki wróciły jak najszybciej.

Jako zawodnik, który w przeszłości często nie dostawał należytego wynagrodzenia,  jak oceniasz sytuację w Lechii Gdańsk, gdzie władze klubu najprawdopodobniej poproszą piłkarzy o obniżenie pensji, pomimo że już długo przed koronawirusem często im nie płaciły?

To jest sprawa bardzo indywidualna. Trzeba pamiętać, że ci ludzie [sportowcy] mają swoje plany, zobowiązania, kredyty. Może prowadzą firmy i też kogoś utrzymują, co w przypadku piłkarzy jest coraz częstsze. Jeżeli ktoś zarabia dobre pieniądze i był w stanie odłożyć to myślę, że powinien się zgodzić na obniżenie pensji. Ale niektórych może to kosztować utratę domu, mieszkania czy firmy. W przypadku Lechii Gdańsk, której piłkarze nie otrzymywali przez tyle czasu wynagrodzeń i teraz jeszcze władze chcą im je uciąć to sytuacja jest już ciężka.

Grzegorz Wojdyga – wychowanek Polfy Tarchomin, były piłkarz Motoru Lublin, Znicza Pruszków, Górnika Łęczna, Chojniczanki Chojnice i Radomiaka Radom. Obecnie kapitan Polonii Warszawa.

W artykule przytoczony jest tylko fragment rozmowy. Całego wywiadu możecie już teraz posłuchać na YouTube oraz Spotify Radia Pałacc. Rozmawiał Jędrzej Święcicki.

 

Źródło: kspolonia.pl

Instagram

Error validating access token: The session has been invalidated because the user changed their password or Facebook has changed the session for security reasons.