Swoją karierę zaczynałaś w męskiej drużynie Górnika Polkowice. Jak to jest być jedyną dziewczyną w klubie?

Ciężko. Jak rozpoczynałam, mając 7 lat, dla wszystkich to było dziwne, że dziewczyna gra w piłkę. Musiałam zmierzyć się z krytyką ze świata dorosłych oraz moich rówieśników. Ostatecznie jednak wydaję mi się, że zarówno ja pomogłam moim kolegom z drużyny, jak i oni mi. Chłopcy są silniejsi – to kwestia biologiczna i nic tego nie zmieni – więc musiałam więcej trenować, żeby im dorównać. Dzięki temu bardzo dużo się nauczyłam.

Później przeniosłaś się już do kobiecej Bielawianki Bielawy.

W czasach Bielawianki trenowałam dalej w Górniku, a mecze grałam w oddalonej 2 godziny jazdy samochodem od mojego domu Bielawie. To był mój pierwszy klub kobiecy, występujący wtedy w 3 lidze.

Kiedy podjęłaś decyzję o przenosinach do Anglii?

Będąc jeszcze w Polsce, zerwałam więzadła w ręce i nie grałam przez prawie dwa lata. Był to dla mnie najcięższy moment w karierze. Po operacji wróciłam do Polkowic i przez ponad rok trenowałam indywidualnie. W pewnym momencie powiedziałam sobie, że wrócę do gry, ale zrobię wszystko, żeby wyjechać za granicę. Kontuzja uświadomiła mi, że szkoda nerwów i zdrowia na polską ligę.

Dziś jesteś profesjonalną zawodniczką Aston Villi. Jaka jest różnica między ligą polską a angielską?

Polska bardzo odstaje. Koleżanki z Villi często mnie pytają, jak to wygląda u nas w kraju. W odpowiedzi tylko wywracam oczami, bo nie wiem, od czego zacząć. Naprawdę mogłabym o tym napisać książkę. Zacznijmy od liczebności sztabu szkoleniowego. W Polsce jak masz dwie osoby, to jest super. W Aston Villi mamy ich jedenaście – od trenerów po kitmana, zajmującego się naszymi strojami. Polski menedżer musi zajmować się dokumentami, taktyką, treningami i innymi rzeczami, które nie powinny należeć do jego obowiązków, przez co nie może się skupić na ważnych rzeczach. To jest duży problem.

Wierzysz, że sytuacja w Polsce się zmieni?

Dopóki ludzie zarządzający piłką w Polsce nie dadzą nam szansy, to nic się nie zmieni. Angielska federacja, inwestując w rozwój futbolu kobiet, dała zawodniczkom kredyt zaufania i teraz one odwdzięczają się wynikami. W Anglii ludzie wiedzą, że najpierw trzeba zbudować ośrodki treningowe czy kupić sprzęt. Zapewniając to, sprawili, że piłkarki są lepsze i prezentują profesjonalny poziom.

Załóżmy, że stajesz teraz oko w oko z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem. Co byś mu powiedziała?

Podsunęłabym mu parę pomysłów, co by można było zmienić. W Anglii jest na przykład tak, że bycie piłkarką jest dumą. W Polsce nikt tego nie bierze na poważnie. Kibice to tylko rodzina czy inne piłkarki.

W takim razie ile osób chodzi na mecze w Anglii?

Kiedy grałyśmy na Villa Park [stadion męskiej drużyny Aston Villa – JŚ], było 10 tys. kibiców. Na nasz kameralny stadion, na którym zwykle gramy chodzi zazwyczaj 4 tys. Na każdym meczu jest komplet widzów. Rodziny, małe dzieci… Jest zupełnie inaczej niż w Polsce.

Jakie uczucia towarzyszą grze przy takiej publiczności?

Nie do opisania w ogóle. Kibice skandują twoje nazwisko, kibicują…

Większość klubów kobiet w Anglii to żeńskie sekcje męskich zespołów. Patrzymy na tabelę i widzimy Manchester City, Arsenal, Chelsea itd. Czy gdyby w Polsce było podobnie, gdyby powstały na przykład drużyny kobiet Lecha Poznań czy Wisły Kraków to sytuacja żeńskiego sportu w naszym kraju by się zmieniła?

Jeśli byłoby to na zasadzie: jesteście u nas w klubie, dostarczamy odpowiednią ilość sprzętu i trenerów na poziomie oraz tworzymy odpowiednie warunki do gry, to tak. Jeżeli jednak zmieni się tylko i wyłącznie nazwa, a nie będzie realnej pomocy, to nie będzie lepiej.

Czy w najbliższym czasie doczekamy się Polek na mistrzostwach świata albo olimpiadzie?

Nasza reprezentacja idzie w dobrym kierunku, ponieważ dziewczyny z drużyny narodowej coraz częściej grają na zachodzie. Jak na razie przegrywamy, ponieważ mamy nierówny poziom w drużynie. Różnica pomiędzy rozgrywkami w Polsce i za granicą jest taka jak pomiędzy grą z kolegami na boisku a treningiem z Liverpoolem F.C.. Zawodniczki występujące na co dzień w Ekstralidze, fizycznie odstają i nie dają rady w meczach z Hiszpanią czy inną topową reprezentacją.

Daniela Kosińska – bramkarka angielskiej Aston Villi. W przeszłości grała w juniorach Górnika Polkowice oraz seniorkach Bielawianki Bielawy, AZS-u Wrocław i AZS-u Biała Podlaska.

Rozmawiał Jędrzej Święcicki.

W artykule przytoczony jest tylko fragment rozmowy. Całego wywiadu możecie posłuchać już teraz:

YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=djnEIX1rjDU

Spotify: https://open.spotify.com/episode/3Oup7EIfsyDxhAvWporqxP

 

Źródło: avfc.co.uk

Instagram

Instagram has returned empty data. Please authorize your Instagram account in the plugin settings .