Mundial w Rosji zbliża się wielkimi krokami. Każdy z dotychczasowych zawierał w sobie niepowtarzalne historie – spektakularne narodziny gwiazd, niespodziewane klęski, polityczne smaczki. Nie brakowało też wspaniałych pożegnań piłkarzy, którzy zakończyli karierę, jako mistrzowie świata. Zdjęcie 40-letniego Dino Zoffa trzymającego w 1982 roku Puchar Świata FIFA przeszło do historii Mundialu. Trudno wyobrazić sobie lepsze przypieczętowanie wieloletniej kariery.

 

Coraz trudniej o takie pożegnania na niwie reprezentacyjnej. Zdarza się, że ledwo po ukończeniu trzydziestki piłkarz obwieszcza zakończenie występów w drużynie narodowej… by niedługo do niej wrócić. Bo tak mu się zachciało albo pojawiły się nowe perspektywy.

Wyobraźmy sobie pewną sytuację. Pracowaliście na coś cały rok – zostawaliście po godzinach, odwalaliście brudną robotę, zauważając na kim naprawdę, można polegać. Później jednak ktoś podczepia się pod wasz projekt. Uśmiecha się ładnie, mówi o sobie, jako o nieodzownej części efektu waszej pracy, mimo że jest wam potrzebny, jak głuchemu skrzypce.

Podobnie myśleć mogą Szwedzi, którzy wyszarpali awans na mistrzostwa po trudnych barażach. Kolektyw średnich zawodników pokonał po ciężkiej walce przereklamowanych gwiazdorków z Włoch. Piękne tradycje futbolowe w danym kraju nie wystarczą, by się zakwalifikować. Tylko Buffona szkoda.

Nagle o reprezentacji przypomniał sobie Zlatan Ibrahimović – prawdopodobnie największy pyszałek, jakiego widziała piłkarska matka ziemia. Selekcjoner pozostał jednak niewzruszony, nie ma dla niego świętych krów. Nawet jeśli piewcy przereklamowanego piłkarza twierdzą, że ich idol powinien zastąpić Chucka Norrisa w dowcipach.

Piłkarze zachowują się jak duże dzieci. Po zakończeniu kariery nie potrafią opłacić rachunków – do czego przyznał się ostatnio Izie Koprowiak z „Przeglądu Sportowego” były reprezentant Polski Maciej Żurawski. Wszystko się za nich załatwia, pieści ich ego. Sami otaczają się pięknymi, ale pazernymi kobietami wysysającymi ich konta bankowe do ostatniego grosza, puszczając niejednokrotnie nawet bez skarpetek. Do tego dochodzą chciwi agenci, zawsze „wiedzący”, co dla ich klienta najlepsze.

Nic dziwnego, że ich infantylność ujawnia się przy braku powołania do reprezentacji, nawet jeśli na nie zasłużyli. Dopuszczalna jest sportowa złość. Można wtedy pomyśleć – trudno, udowodnię trenerowi, że się mylił. Kibice nie są ślepi – widzą, kogo zabrakło, by strzelić tylko i aż jedną decydującą bramkę.

W mniemaniu niektórych jednak lepiej się obrazić. Jak zachowują się dzieci w sklepie, gdy rodzic nie kupi im zabawki? Tupanie, krzyk, zwracanie na siebie uwagi w każdy sposób, jaki tylko jest możliwy. Z piłkarzami jest podobnie. Przykłady? Sandro Wagner, Radja Nainggolan – obaj oprócz wyśmiania decyzji selekcjonerów, postanowili ogłosić zakończenie reprezentacyjnych karier.

Oświadczenie brzmi komicznie szczególnie w wypadku niemieckiego napastnika, zmiennika Roberta Lewandowskiego w Bayernie. 30-latek przez całą przygodę z piłką wystąpił w niej… osiem razy. Kariera jak się patrzy. Tylko czekać aż Angela odznaczy go orderem zasługi.

Dziecinada piłkarzy powoduje narastanie niepokojącego trendu, jakim jest wybiórczość w reprezentowaniu narodowych barw. Absolutny brak szacunku wobec swojego kraju ukazuje, że gwiazdeczki nie mają już w sobie nic z dzieciaków marzących o odśpiewaniu hymnu przed meczem. Liczy się tylko osobisty interes i pieniądze.

Dominik Owczarek

Instagram

Error validating access token: The session has been invalidated because the user changed their password or Facebook has changed the session for security reasons.